Wywiad z pasją Ireneusz Maleński
Pan czekał na karetkę którą wezwaliśmy i wtedy jedna z pracownic socjalnych wzięła apteczkę i zaczęła opatrywać te zadrapania – o pracy Ośrodka Pomocy Społecznej w Toszku z dyrektorem Ireneuszem Maleńskim rozmawia Joanna Bunda.
Panie Irku, jak rozpoczęła się Pana przygoda z pomocą społeczną? Czy pamięta Pan moment, w którym zdecydował, że właśnie z tą drogą zawodową chce związać swoją przyszłość?
Moja przygoda z pomocą społeczną była czystym przypadkiem, ale gdy patrzę z perspektywy czasu to był to strzał w dziesiątkę. Na ostatnim roku studiów poszedłem zapytać do naszego urzędu gminy czy jest możliwość odbycia praktyk. Był rok 2003, bezrobocie sięgało 20%, więc każde doświadczenie zawodowe było na wagę złota. Powiedziano mi, że mogę w ramach wolontariatu popracować w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej. Oczywiście się zgodziłem i tak z małymi przerwami jestem związany z szeroko rozumianą pomocą społeczną od 20 lat.
Wielu mieszkańców nie wie, jak wygląda codzienna praca Ośrodka Pomocy Społecznej. Jak wygląda Pana dzień jako dyrektora, jak pracuje cały zespół i z jakimi wyzwaniami najczęściej się mierzycie?
Jak wygląda praca w pomocy społecznej? Dziennie inaczej. Ludzie widzą tylko małą część naszych działań. Przez lata utarło się, że pomoc społeczna to tylko dawanie pieniędzy. Dzisiaj przyznawanie takiej pomocy to tylko cześć codziennej pracy Ośrodka. Strukturę toszeckiego ośrodka można podzielić na kilka sekcji – dział pracy socjalnej, dział świadczeń rodzinnych, dział usług opiekuńczych oraz sekcję administracyjną. Dodatkowo w OPS pracują psycholodzy, prawnik i terapeuta uzależnień. Stały zespół składa się z 13 osób. W zależności od potrzeb, w ciągu roku zatrudniamy w różnym wymiarze ok. 40 osób, głównie do świadczenia usług opiekuńczych w ramach realizacji różnych programów. A dzień zaczyna się różnie, w zależności od działu, np. opiekunki zaczynają dzień od pracy w miejscu zamieszkania osób najbardziej potrzebujących, samotnych i obłożnie chorych. Zaczynają od umycia takiej osoby, potem inne czynności higieniczne, podanie posiłku, lekarstw. A potem kolejne osoby i pomoc w zakupach czy załatwieniu wizyty u lekarza, wykupieniu lekarstw. Aktualnie mamy ok. 35 osób którym jest udzielana pomoc w tej formie. Dzień pracownika socjalnego to czasami loteria, tyle ilu ludzi przyjdzie, tyle zadań do wykonania. Pracownik socjalny to pracownik, który rano załatwia emeryturę, do południa jedzie sprawdzić jak funkcjonuje jakaś rodzina, a popołudniu kieruje kogoś do schroniska dla bezdomnych. Zdarzają się też przypadki ciężkie i bardzo trudne, jak zabezpieczenie dzieci albo przypadki, w których ratuje się komuś dosłownie życie poprzez wezwanie karetki czy umieszczenie w placówce opiekuńczej. Z kolei świadczenia rodzinne to przepisy i ustawy w czystej postaci. Aktualnie pracownicy tej sekcji w mniejszym lub większym stopniu zajmują się około dziesięcioma różnymi świadczeniami i to wszystko na podstawie około sześciu różnych ustaw. Każdy wniosek to historia jednego mieszkańca, którą trzeba przeanalizować, ocenić pod kątem prawnym i wydać decyzję. No i oczywiście na koniec, chociaż nie mniej ważna, sekcja administracyjna, czyli krwioobieg. To maile, korespondencja, obsługa stron, poczta, budżet, faktury, opłaty, czyli to wszystko dzięki czemu działa organ administracji. Oczywiście to, co powiedziałem, to wycinek pracy w dużym uproszczeniu.
Co sprawia, że wraca Pan do domu z poczuciem dobrze wykonanej pracy? Czy jest jakaś historia lub mały sukces, który szczególnie zapadł Panu w pamięć i utwierdził w przekonaniu, że warto pomagać innym? A czy było również takie doświadczenie, które najbardziej poruszyło Pana i na długo pozostało w pamięci?
Takich historii, które mi zapadły w pamięć i potwierdzają, że warto pomagać, to po 20 latach pracy mógłbym przytoczyć dziesiątki i zajęłyby one kilka numerów „Po troszku o Toszku” (śmiech). Ale historia z ostatniego czasu to toszeccy seniorzy, z którymi spotkanie nastawia pozytywnie i jak się patrzy na ich radość to człowiek myśli, warto pomagać. Kolejna historia, która przychodzi mi do głowy, to jak kiedyś przyszedł do nas bezdomny, który był trochę brudny i poobijany, miał też kilka zadrapań, które były zakrwawione. Ten Pan czekał na karetkę, którą wezwaliśmy i wtedy jedna z pracownic socjalnych wzięła apteczkę i zaczęła opatrywać te zadrapania. Nie musiała tego kompletnie robić, bo czekaliśmy na pogotowie, ale ludzie w pomocy społecznej mają taki gen pomocowy. Trudne historie, które się zdarzają to zawsze krzywda dzieci oraz proces umierania, z którym się spotykamy u osób starszych i samotnych. To zawsze pozostawia ślad, szczególnie w pracownikach, którzy są na pierwszej linii.
Czy pomaganie można zaplanować, czy raczej każdy dzień przynosi nowe, nieprzewidziane sytuacje? Jak w tej pracy odnaleźć równowagę między planem a koniecznością szybkiego reagowania na potrzeby mieszkańców?
W pomocy społecznej planowanie jest niezbędne – musimy realizować budżet, programy i harmonogramy. Jednak rzeczywistość bardzo często weryfikuje te plany w ułamku sekundy. Często pracownicy mają pomysł czy plan jak pomóc, ale pomoc też trzeba umieć przyjąć. Pomoc to nie tylko dawanie, ale i przyjmowanie. Nie raz pracownicy spotykają się odmową przyjęcia pomocy i to też trzeba zaakceptować. Ludzie mają prawo odmówić. Często rozwiązanie problemu danej rodziny wiąże się z mniejszą lub większą rewolucją w ich życiu i to ze zrozumiałych względów budzi opór. Oczywiście, jak widzimy, że nasza prośba czy sugestia nie przynoszą skutków, a czyjeś dobro jest zagrożone, to wtedy do sprawy wkraczają takie organy jak sąd czy kuratorzy, ale to już poważniejsze sytuacje.
W naszej gminie nie brakuje młodych ludzi, którzy angażują się w pomoc innym – zarówno na miejscu (koła wolontariatu w SP1 i SP2), jak i podczas wyjazdów misyjnych, czego przykładem jest Klaudia Popek. Jakie przesłanie chciałby Pan skierować do młodego pokolenia? Co powiedziałby Pan tym, którzy mają w sobie chęć niesienia pomocy, ale jeszcze nie wiedzą, od czego zacząć?
Do takich ludzi, jak Klaudia Popek i jej podobnych, harcerzy czy wolontariuszy mam jedno przesłanie. Róbcie swoje i pod żadnym pozorem nie słuchajcie głosów krytyki. Ostatnio słyszałem takie zdanie, że „każde dobro zostanie kiedyś ukarane”. Do końca autor tych słów nie jest znany, ale chodzi o to, że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie krytykował pozytywne działania innych, najczęściej samemu nie robiąc nic. Takie osoby są często bardzo głośne i widoczne szczególne w sieci, ale reakcja na nich powinna być tylko jedna – puścić te głosy mimo uszu i ROBIĆ SWOJE.
Na zakończenie chciałabym zapytać, czy jest ktoś, komu chciałby Pan dziś szczególnie podziękować? A jakie marzenie lub cel związany z Ośrodkiem Pomocy Społecznej chciałby Pan jeszcze zrealizować?
Na pewno chciałbym podziękować wszystkim pracownikom. Nie robię tego za często i to pewnie błąd z mojej strony, ale jak mogę skorzystać z okazji to chcę każdemu z osobna podziękować za pracę i wysiłek włożony w działalność ośrodka. Za codzienne szperanie w przepisach, aby rozwiązać jakiś problem, za empatię i zrozumienie, które okazują innym i że to tak naprawdę to Oni tworzą ośrodek, a ja jestem jednym z elementów. Chciałbym też podziękować Burmistrzowi Panu Grzegorzowi Kupczykowi oraz Panu Wiceburmistrzowi Piotrowi Kunce za to, że zawsze analizują problem, wysłuchują go i pozwalają działać z pełnym zaufaniem. I nie są to tylko kurtuazyjne słowa, gdyż wiem z doświadczenia, że nie w każdej gminie tak jest. Chciałbym również podziękować wszystkim, których nie jestem w stanie wymienić tu z imienia i nazwiska, którzy bez żadnego profitu współpracują z OPS i na których zawsze mogę liczyć i dzięki którym ta praca daje mi wiele satysfakcji. Jeśli chodzi o cele, które stoją przed nami, to na chwilę obecną przygotowujemy się do wprowadzania nowych świadczeń, takich jak „bon senioralny” oraz reorganizacja usług opiekuńczych. Świadczenia te mają pojawić się pod koniec roku. To takie cele na tu i teraz, a tak na przyszłość to życzę sobie i pracownikom wytrwałości, odporności na stres, no i poczucia humoru, bo proszę mi wierzyć, że czasami da się przeżyć tylko dzięki temu (śmiech).
| Wytworzył: | Joanna Bunda |
|---|---|
| Opublikował w BIP: | Joanna Bunda |
| Data opublikowania: | 08.07.2026 11:43 |
| Ostatnio zaktualizował: | Magdalena Olewicz |
| Data ostatniej aktualizacji: | 08.07.2026 12:06 |
| Liczba wyświetleń: | 26 |